Jak Tobi po 10 latach został jednak naszym klientem
Zawsze cieszymy się, gdy zainteresowani po dłuższym czasie wciąż o nas pamiętają. Tobi ustanowił przy tym rekord: Między pierwszym zapytaniem a zawarciem u...
Jak Tobi po 10 latach został jednak naszym klientem
Zawsze cieszymy się, gdy zainteresowani po dłuższym czasie wciąż o nas pamiętają. Tobi ustanowił przy tym rekord: Między pierwszym zapytaniem a zawarciem umowy minęło 10 lat.
Pierwsze podejście w 2013 roku
Był marzec 2015 roku, kiedy Tobi*) po raz pierwszy się z nami skontaktował. Wtedy po studiach dopiero niedawno rozpoczął pracę zawodową, szybko awansował na szefa biura posła do landtagu i szukając ubezpieczenia z tytułu niezdolności do wykonywania zawodu trafił na nas.
Mniej dobrze wyglądała historia choroby ówczesnego prawie-trzydziestolatka: Różne schorzenia narządu ruchu, lekkie epizody depresyjne, zaburzenie lękowe i jeszcze świeży nagły niedosłuch — wszystko to widniało w dokumentacji medycznej.
Choroby psychiczne już nie istniały. Dzięki prawie dwuletniej psychoterapii zostały skutecznie wyleczone. Ale terapia zakończyła się zaledwie 2 lata wcześniej.
W ówczesnym czasie i w połączeniu z innymi schorzeniami nie widzieliśmy szansy na ubezpieczenie ochrony przed niezdolnością do wykonywania zawodu. Nawet nie z pomocą oferty promocyjnej na „ubezpieczenie z tytułu niezdolności do wykonywania zawodu bez pytań zdrowotnych".
Usuwanie diagnoz, przegląd ofert BU: Lata mijały
W kolejnych latach pojawiały się co pewien czas kontakty z Tobi. Okazało się, że część diagnoz to tzw. diagnozy rozliczeniowe. Jeden z lekarzy rozliczał z kasą chorych stare, już wyleczone choroby jako aktualne diagnozy.
Ale mimo to — między innymi terapia wciąż musiała zostać podana. Być może w kwestii BU udałoby się z wyłączeniem chorób psychicznych z ochrony ubezpieczeniowej. Ale Tobi tego nie chciał.
Pierwszy sukces — bez nas
W tamtym czasie pojawiła się regionalna oferta jednego z towarzystw ubezpieczeń na życie z bardzo skróconymi pytaniami zdrowotnymi. Terapii nie musiał tam podawać. Tobi skorzystał z tej szansy i zabezpieczył się rentą z tytułu niezdolności do wykonywania zawodu w wysokości 1 000 euro.
Kolejne podejście utknęło w martwym punkcie
Coś później Tobi chciał spróbać z naprawdę dobrym ubezpieczeniem BU. Zgłosił się więc do nas ponownie. Przygotowaliśmy anonimowe zapytanie ryzyka na podstawie posiadanych informacji.
Ale jak to bywa: Dla dobrze funkcjonującego zapytania często potrzebne są również opinie lekarskie lub zaświadczenia leczących lekarzy. Napisaliśmy więc do Tobiego, czego jeszcze potrzebujemy. Co od niego otrzymaliśmy? Nic.
Na temat ghostingu u pośrednika ubezpieczeniowego napiszę z pewnością kiedyś więcej. Bo wcale nie zdarza się tak rzadko.
Ponownie trzy lata później
Znajdujemy się teraz w jesieni 2024 roku, a Tobi ponownie się u nas zarejestrował. W pewnym sensie jest już „starym znajomym".
Jesteśmy znani z naszej cierpliwości. I nie chowamy urazy. Zdarza się nawet dość często, że zainteresowani zgłaszają się ponownie po 2, 3 czy nawet 5 latach. To pozytywne, bo najwyraźniej zrobiliśmy dobre — przynajmniej warte zapamiętania — wrażenie.
I to mimo że w Internecie można znaleźć naprawdę wielu innych pośredników, do których można zwrócić się w sprawie BU. Wszystcy są na wyciągnięcie jednego kliknięcia.
Tobi tymczasem założył własną działalność, powołał spółkę z o.o. i przeszedł do świata doradztwa. Przede wszystkim był jednak (prawie) zdrowy, a terapii nie musiał już podawać żadnemu ubezpieczycielowi.
Po 10 latach: Wreszcie bardzo dobre ubezpieczenie BU
Tak, teraz też trzeba było jeszcze „oczywiście" trochę poczekać. Należało złożyć zapytanie ryzyka. Trzeba było wyjaśnić przypadkowe znalezisko. Potem przyszła zmiana roku, z nowymi warunkami ubezpieczenia i dzięki podwyższonej gwarantowanej stopie procentowej — z korzystniejszymi składkami.
W marcu 2025 roku historyczne wydarzenie wreszcie się dopełniło. Tobi miał swoje nowe, bardzo dobre ubezpieczenie z tytułu niezdolności do wykonywania zawodu:
- Z wyższą rentą niż w starej umowie;
- Z gwarantowaną podwyżką renty („dynamika świadczeń"), której jego stara BU nie znała;
- Ze świadczeniami już przy długotrwałym zwolnieniu lekarskim, których w starej BU również nie było;
- Ze wszystkimi gwarancjami dokupienia ubezpieczenia, czyli możliwościami podwyższenia bez ponownych pytań zdrowotnych: Te były wykluczone w jego starej BU z powodu ówczesnej oferty promocyjnej;
- A to wszystko mimo o 10 lat wyższego wieku za stosunkowo korzystniejszą składkę.
Co się odwlecze, to nie uciecze. Rzadko chyba to powiedzenie pasowało tak dobrze do ubezpieczenia BU, jak do tej historii o Tobi.
Epilog: Czy oczekiwanie przy schorzeniach wcześniejszych to dobra strategia na zawarcie ubezpieczenia z tytułu niezdolności do wykonywania zawodu?
Szczera odpowiedź: To wiadomo dopiero po fakcie.
U Tobiego się udało. Ale mogło być inaczej. Oczekiwanie to z pewnością jedna z możliwych strategii. Tylko że oczekiwanie niesie ze sobą ryzyko, że w międzyczasie nowe diagnozy lub wypadek dodatkowo zagrożą ochronie ubezpieczeniowej albo nawet całkowicie ją uniemożliwią.
Mamy też takie przypadki. Niestety, znowu i znowu.
Moim zdaniem lepiej jest zrealizować tyle ochrony, ile się da. Może pierwsze ubezpieczenie BU nie jest idealne. Ale ma się częściową ochronę. Na niej można budować i później ją uzupełnić lub zastąpić lepszą ochroną. Tak jak Tobi. On czekał na możliwość poprawy, nie na pierwszą ochronę.
Mają Państwo również ubezpieczenie BU i zastanawiają się, czy można je poprawić?
Jeśli chodzi o możliwości poprawy Państwa istniejącego ubezpieczenia z tytułu niezdolności do wykonywania zawodu, zapraszamy do skorzystania z naszej kontroli umowy BU. Otrzymają Państwo szczerą, fachowo uzasadnioną ocenę w formie pisemnej. Bezpłatnie. I nie trwa to też 10 lat. 🙂
*) Tobi oczywiście naprawdę nie nazywa się Tobi.
Często zadawane pytania
Pierwszy sukces — bez nas
Gotowy na bezpłatną konsultację?
Napisz do nas — odpiszemy w ciągu 24 godzin. Obsługa wyłącznie w języku polskim.