Przejdź do treści
NiemieckieUbezpieczenia.de
Blog

Jak jeden jedyny wpis na blogu zmienił moje życie

Dziś jest 19 czerwca. Swego rodzaju rocznica w naszej firmie. Dlaczego? Ponieważ dokładnie 10 lat temu opublikowałem wpis na blogu, który miał zmienić nasz...

28 marca 20262 min czytania

Jak jeden jedyny wpis na blogu zmienił moje życie

Dziś jest 19 czerwca. Swego rodzaju rocznica w naszej firmie. Dlaczego? Ponieważ dokładnie 10 lat temu opublikowałem wpis na blogu, który miał zmienić naszą firmę, a właściwie moje życie.

W tamtych czasach blogi ubezpieczeniowe były jeszcze czymś wyjątkowym, szczególnie te prowadzone przez pośredników ubezpieczeniowych. Czytelnicy byli ciekawi świata, zainteresowani, pisali komentarze.

Dość rzadko cytowano pośrednika ubezpieczeniowego w mediach. Również większość ubezpieczycieli na życie traktowała pośredników raczej jako sterowalny kanał dystrybucji, a nie jako źródło wymiany opinii, sugestii poprawek czy wręcz jako referencję.

Twitter sprawiał jeszcze przyjemność, ponieważ na pierwszym planie stał bezpośredni dialog (i dowcip słowny), a nie rozprzestrzenianie fake newsów, nienawiści i błahostek.

Facebook tętnił życiem, a niewielu testowało zupełnie nową platformę społecznościową do autoprezentacji: Instagram.

19 czerwca 2013

W takim właśnie otoczeniu mój artykuł Avanti dilettanti! dotyczący testu BU przeprowadzonego przez Stiftung Warentest wybuchł jak bomba.

To było trochę jak historia Dawida i Goliata: Z jednej strony duża, renomowana instytucja jak Stiftung Warentest. Z drugiej strony „mały pośrednik ubezpieczeniowy z Osnabrück", jak później napisała Süddeutsche Zeitung.

Nie będę Państwa zanudzać opowiadaniem historii na nowo. Mogą Państwo przeczytać wszystko na blogu, jeśli są Państwo zainteresowani.

Co się zmieniło

Pocynawszy od 19 czerwca 2013 pojawiło się ogromne zainteresowanie mediów: samą historią, ale również naszą ekspercką wiedzą na temat ubezpieczenia od niezdolności do zawodowej wykonywania zawodu.

Zainteresowani czytelnicy szybko zrozumieli, gdzie mogą spodziewać się know-how, gdzie praktyczne doświadczenie zamiast szarej teorii. I tak rozpoczął się ciągły napływ nowych zapytań dotyczących zabezpieczenia zdolności do pracy.

Ale również u ubezpieczycieli otwierały się teraz drzwi. Czasem z ciekawości, czasem z pewnego oczekiwania sprzedażowego (🙂), a czasem dopiero wtedy, gdy doszło do konfliktu.

Szybko okazało się, że nasza mała dwuosobowa firma jest za mała, aby poradzić sobie ze wszystkimi zapytaniami. Stopniowo do firmy dołączały nowe pracownice i zaczął kształtować się zespół, jakiego lepiej nie mógłbym sobie wyobrazić.

Zespół Helberg" opiekuje się obecnie czterocyfrową liczbą klientek i klientów. Obroty wielokrotnie wzrosły. Zamiast stawiać na maksymalizację zysku, wspieramy projekty społeczne takie jak terre des hommes i Lekarze bez Granic.

Coraz częściej mogę poświęcić czas na inne piękne rzeczy życia, takie jak mój ogród.

A to wszystko tylko dzięki temu jednemu wpisowi na blogu sprzed 10 lat. Niesamowite. Dziękuję!

Gotowy na bezpłatną konsultację?

Napisz do nas — odpiszemy w ciągu 24 godzin. Obsługa wyłącznie w języku polskim.