Przejdź do treści
NiemieckieUbezpieczenia.de
Blog

Voellig Irrelevant Bu Makler Warnen Vor Falschem Umgang Mit Annahmequoten

Wskaźnik akceptacji w ubezpieczeniu na wypadek niezdolności do pracy wynosi imponujące 88,4 procent — chwali się jeden z Ubezpieczycieli, znacznie powyżej ...

28 marca 20263 min czytania

„Całkowicie nieistotne"

Maklerzy BU ostrzegają przed niewłaściwym wykorzystaniem wskaźników akceptacji

Wskaźnik akceptacji w ubezpieczeniu na wypadek niezdolności do pracy wynosi imponujące 88,4 procent — chwali się jeden z Ubezpieczycieli, znacznie powyżej średniej rynkowej. Brzmi świetnie — i jest całkowicie bez znaczenia, uważają maklerzy Tobias i Stefan Bierl.

Ubezpieczyciele wielokrotnie wysyłają kolorowe ulotki do pośredników, w których chwalą się swoim rzekomo wysokim wskaźnikiem akceptacji w ubezpieczeniu na wypadek niezdolności do pracy (BU). Mowa o pozornie imponujących 88,4 procentach (Allianz) czy 84,87 procentach (HDI). Maklerzy Tobias i Stefan Bierl nie mają dobrego zdania o tego rodzaju przekazach reklamowych. „Uwaga, jeśli Państwa pośrednik ubezpieczeniowy tym się chwali i podkreśla, jak ważny jest wskaźnik akceptacji!", ostrzegają bracia na swoim blogu.

O co chodzi?

Wskaźnik akceptacji pokazuje, ile złożonych wniosków o zawarcie ubezpieczenia na wypadek niezdolności do pracy zostało przyjętych przez Ubezpieczyciela. Jeśli wynosi 100 procent, oznacza to, że każdy złożony wniosek został zatwierdzony. Wartość bliska 100 procent ma sugerować (niewtajemniczonemu) czytelnikowi ulotki: Przyjmujemy niemal wszystkich wnioskodawców — nawet jeśli cierpią na poważne choroby przewlekłe lub uprawiają niebezpieczne hobby.

Jednak taki wniosek byłby błędem — ostrzegają maklerzy, i to z kilku powodów. Po pierwsze, ze wskaźnika akceptacji nie wynika, w jaki sposób ktoś został ubezpieczony. „Mogą pojawić się znaczne dopłaty ryzyka", zwracają uwagę bracia Bierl, lub klauzule wyłączające, na przykład dla przyczyny niezdolności do pracy „kręgosłup", jeśli Ubezpieczyciel uzna pokrycie tego ryzyka za zbyt ryzykowne ze względu na ewentualne choroby przewlekłe. (Maklerzy podkreślają jednak, że dopłata ryzyka lub klauzula wyłączająca są wciąż lepsze niż brak jakiegokolwiek zabezpieczenia BU).

Główna krytyka obu maklerów dotyczy jednak tego, że wysoki wskaźnik akceptacji powinien wynikać automatycznie, gdyby wszyscy pośrednicy i Ubezpieczyciele pracowali rzetelnie. „Nasz wskaźnik akceptacji wynosi 100 procent w ubezpieczeniu na wypadek niezdolności do pracy", informują maklerzy.

Jak to wytłumaczyć?

To proste. Klucz to „zapytanie o ryzyko" (Risikovoranfrage). Za pomocą anonimowego zapytania do Ubezpieczyciela makler sprawdza, czy jego klient miałby w ogóle szansę na zawarcie tam Umowy. Trik polega na tym: jeśli Ubezpieczyciel po przejrzeniu zapytania odrzuci Umowę BU, odmowa nie pojawia się w żadnej statystyce — jakby jej w ogóle nie było.

Jeśli natomiast Ubezpieczyciel na podstawie zapytania da zielone światło, następny Wniosek jest z reguły realizowany bez dodatkowych pytań, dokładnie tak jak klient sobie życzy — opisują maklerzy na podstawie swojej praktyki zawodowej.

„W ten sposób osiąga się 100-procentowy wskaźnik akceptacji w ubezpieczeniu na wypadek niezdolności do pracy i wciąż dziwimy się, jak można chwalić się wysokim wskaźnikiem akceptacji", podsumowują eksperci BU.

Ponieważ jak wiadomo każdy pośrednik powinien pracować z zapytaniami o ryzyko, bracia Bierl zadają sobie raczej pytanie, dlaczego wskaźnik akceptacji Ubezpieczycieli nie zawsze wynosi 100 procent?

Otóż maklerzy wskazują na trzy powody:

  1. Pośrednik ubezpieczeniowy składa bezpośrednio Wniosek: W takim przypadku ryzyko, że Ubezpieczyciel odmówi, jest oczywiście znacznie większe. Maklerzy komentują to krytycznie: „Nie wiemy, jak ktoś może tak pracować, ale sami już nie raz się z tym spotkaliśmy."

  2. Zainteresowany/konsument próbuje na własną rękę: To również zdarza się dość często, uważają maklerzy. Uzasadniają to przede wszystkim tym, że czasopisma konsumenckie — tu jako przykład podawany jest Finanztest — zachęcają czytelników do samodzielnego kontaktowania się z Towarzystwami. No cóż, powodzenia.

  3. Nierzetelna analiza ryzyka przez Towarzystwo: „Po intensywnej analizie Państwa dokumentów wnioskowych musimy niestety stwierdzić, że nie możemy Państwa ubezpieczyć. Przykro nam" — na szczęście tylko nieliczni Ubezpieczyciele postępują tak mimo wcześniej zatwierdzonego zapytania, czytamy na blogu. „Oczywiście tacy Ubezpieczyciele są przez nas omijani szerokim łukiem", zapewniają maklerzy.

Gotowy na bezpłatną konsultację?

Napisz do nas — odpiszemy w ciągu 24 godzin. Obsługa wyłącznie w języku polskim.